Za trudności i porażki treningowe bardzo często najpierw obwinia się konia i jego braki w charakterze lub wyszkoleniu, a dopiero później szuka przyczyn powodujących problemy. Jeźdźcy borykający się ze sztywnością podczas treningu, bolesnością grzbietu albo z wyraźnymi buntami ze strony wierzchowca niestety nadal stosunkowo rzadko decydują się na konsultację z weterynarzem lub sprawdzonym pasowaczem siodeł.

Czasem zdarzają się konie, które są z racji swojej budowy i genetycznych predyspozycji bardziej narażone są na problemy z grzbietem. W tej grupie znajdują się wierzchowce o nieproporcjonalnej budowie kłody, zbyt długiej lub nad wyraz krótkiej, a także posiadające chociażby źle wykształconą muskulaturę. Koński grzbiet składa się z wielu dużych mięśni, pełniących różne funkcje. Bardzo ważną rolę posiada w szczególności mięsień rozciągający się wzdłuż kręgosłupa, od strony miednicy do trzech ostatnich kręgów szyjnych. Wpływa on silnie na wydajność i jakość ruchu rumaka. Odpowiednio rozwinięty pozwala na bezpieczne użytkowanie zwierzęcia pod siodłem. Koński kręgosłup stanowi swoiste rusztowanie dla mięśni oraz więzadeł, a także ochronę rdzenia kręgowego, od którego rozchodzą się nerwy pełniące niebywale istotne funkcje we wszystkich obszarach ciała wierzchowca. Niestety z zasady koński kręgosłup jest zdecydowanie mniej ruchomy niż u innych gatunków. Ogromny wpływ na stan grzbietu mają także takie czynniki jak: sposób użytkowania wierzchowca, jego obecny wiek oraz ten, w którym rozpoczął on pracę pod siodłem. Bardzo ważna, a często niedoceniana jest jakość i dopasowanie samego siodła oraz to czy jeździec porusza się w równowadze. Spore znaczenie niestety odgrywa także niewygodna dla wielu kwestia dobrania wagi jeźdźca i konia.

Bóle okolic grzbietu mogą być powodowane nie tylko przez urazy mięśni czy kośćca, ale także być związane z problemami z ważnymi narządami wewnętrznymi. Zdarza się, że stany zapalne w obrębie nerek lub żeńskich narządów rozrodczych mogą powodować, w trakcie badania palpacyjnego, dyskomfort w okolicach kłody.

Podczas oglądania zwierzęcia w ruchu luzem jakiekolwiek przejawy sztywności, skrócony wykrok i niechęć do ruchu naprzód mogą świadczyć o urazach w obrębie końskich pleców. Podczas jazdy możemy natomiast zaobserwować problemy ze zmianą nogi w galopie bądź częste zagalopowania ze złej nogi, a także niechęć do aktywnego zaangażowania zadu czy opuszczenia głowy. Zdarza się również, ze koń wyraźnie ucieka od ciężaru jeźdźca, zazwyczaj widać to najlepiej w trakcie anglezowania. W oczywisty sposób powinny nas zaniepokoić wszelkie kulawizny oraz pojawiająca się na początku jazdy sztywność zadnich lub przednich nóg. W pierwszej fazie problemów z grzbietem tego typu problemy bardzo często pojawiają się na początku jazdy i znikają po rozgrzaniu.

Precyzyjne zlokalizowanie miejsca bólu oraz stopnia jego nasilenia nie jest wcale prostym zadaniem. Często jedynymi, obserwowanymi przez właściciela objawami są: niechęć do ruchu, sztywność, ból przy dotyku i ogólne osłabienie. Zdarza się też, że koń przez pewien czas okazuje tylko dyskomfort w trakcie czyszczenia kłody bądź zakładania siodła. Oczywiście u zwierząt bardziej wrażliwych nawet nieduży uraz daje wyraźne objawy.

W przypadku zauważenia niepokojących symptomów prawidłową diagnostykę może przeprowadzić jedynie lekarz weterynarii, dysponujący sprzętem RTG, dzięki któremu możliwe jest określenie faktycznego stanu kręgosłupa, odległości miedzy kręgami, a także stanu stawów. Podczas badania aparaturą USG możemy natomiast sprawdzić, w jak głębokim stopniu struktury, takie jak mięśnie i więzadła uległy uszkodzeniu. Dobrym wyborem jest także zastosowanie tzw. scyntygrafii, która polega na dożylnym zastrzyku z materiałów promieniotwórczych i diagnostyce przy pomocy kamery gamma. Pomaga w wykryciu uszkodzeń w kręgach, stanów zapalnych w stawach i kościach oraz oczywiście złamań. Ułatwia diagnostykę szczególnie w miejscach niedostępnych dla radiografii. Kolejną istotną metodą jest badanie termowizyjne, polegające na monitorowaniu zmian zachodzących w temperaturze tkanek. Służy ona przede wszystkim ustaleniu rejonów nadmiernego obciążenia, jednak może nie do końca być miarodajną techniką do określenia poważniejszych i głębszych zmian w mięśniach czy też kościach.

W niektórych przypadkach stosuje się technikę diagnostyczną opartą na krótkotrwałym podaniu, przez dwa do trzech dni NSAID (niesteroidowych leków przeciwzapalnych). Daje ona dobre rezultaty w stwierdzaniu, w których obszarach pojawił się problem. W przypadków zmian w kościach po podaniu NSAID ból krótkotrwale ustępuje. Lekarze weterynarii stosunkowo często stosują też technikę miejscowych znieczuleń, pozwalającą na szybsze umiejscowienie zmian. W celu pogłębienia diagnostyki warto wykonać badania krwi (morfologię i profil mięśniowy). W ten sposób możemy choćby w przybliżeniu ocenić, w jakim ogólnym stanie są mięśnie w badanej okolicy.

Kissing Spines Syndrome

Anglojęzyczny termin Kissing Spines Syndrome to nazwa na stan chorobowy polegający na stykaniu się, czyli metaforycznym „całowaniu się” wyrostków kolczastych kręgów kręgosłupa, w wyniku zmniejszenia się naturalnych odległości. W skutek stykania się ze sobą wyrostków pojawiają się u koni spore objawy bólowe, a po jakimś czasie dochodzi do degradacji w tkance kostnej. W ostrzejszych przypadkach zdarza się, że pojawiają się zrosty w sąsiadujących wyrostkach. Do pojawiania się syndromu Kissing Spines przyczyniają się wady budowy, długo trwające stany zapalne oraz skłonności genetyczne. Niestety wśród przyczyn wymienia się także użytkowanie źle dopasowanego siodła, uciskającego na wyrostki kolczaste, a także jazda z odgiętym grzbietem, a co za tym idzie osłabione mięśnie grzbietu oraz brzucha. Stąd wśród najczęściej obserwowanych objawów wymienia się usztywniania, bolesność przy siodłaniu czy czyszczeniu, wszelkie nietypowe kulawizny, trudności w podstawianiu zadu. Leczenie syndromu KSS polega na stosowaniu zarówno metod z zakresu fizjoterapii, odpowiednio dobranego treningu oraz farmakoterapii. Pod okiem dobrego fizjoterapeuty oraz oczywiście lekarza weterynarii zwierzę może odzyskać sprawność i pozbyć się do pewnego stopnia dyskomfortu związanego z KSS.

Zespół nadwichnięcia kręgów

Schorzeniem przysparzającym koniom spore problemy bólowe jest również tzw. zespół nadwichnięcia kręgów (Vertebral Subluxation Complex). VSC to przemieszczenie kręgu albo ograniczona ruchomość samych stawów międzykręgowych. Przypadłość ta często powoduje pogorszenie elastyczności kręgosłupa, a co za tym idzie zmianę w ruchu powodowaną sztywnością.  W niektórych przypadkach może dojść do zmniejszenia ruchomości pomiędzy kręgami i spowodować problemy w prawidłowym funkcjonowaniu nerwów rdzeniowych. Ze względu na upośledzenie działania nerwów schorzenie to będzie więc wpływało na pogorszenie się koordynacji i objawiać się może poprzez częste potykanie się w trakcie treningów.

Problemy z kręgosłupem

U nowonarodzonych źrebiąt zdarzają się przypadki przykurczy ścięgien kończyn, które czasem mogą powodować również skrzywienia kręgosłupa. U młodych koni problem z odpowiednią krzywizną kręgosłupa mogą wynikać także z patologii w obrębie stawów skokowych. Wszystkie te stany przyczyniają się do zmian w prawidłowej linii kręgosłupa, a także osłabienia części piersiowej, powodując problemy w obrębie mięśni.

Skutki źle dopasowanego siodła

Bardzo często bezpośrednią przyczyną problemów z bólem grzbietu są oczywiście uszkodzenia w obrębie samych mięśni. Do ich urazów dochodzi najczęściej podczas wywrotek, niefortunnego skoku lub silnego poślizgnięcia się. Niebagatelny wpływ na zły stan mięśni i późniejsze pojawianie się w nich stanów zapalnych i uszkodzeń ma źle dobrane siodło. W skrajnych przypadkach skutkować może trwałymi zmianami nie tylko w obrębie mięśni, ale również kręgosłupa i więzadeł. Nieprawidłowo dopasowane siodło z powodu nacisku przyczynia się do spadku ukrwienia w mięśniach grzbietu i pojawienia się obrzęków, stanów zapalnych i zgrubień powięzi. Następstwem tego ostatniego jest dalszy ucisk mięśni i zaburzenia ukrwienia przyczyniające się do zaburzenia przemiany materii w danej tkance. Bardzo często problemy powodują za ciasne siodła, które zostawiają w okolicy kłębu obtarcia i odgniecenia. W przypadku, gdy ławki siodła nie mieszczą się na mięśniach najdłuższych grzbietu tylko sięgają poza nie, wówczas dochodzi do często bolesnych odgnieceń w okolicy żeber. Ból i obrzęk mięśni, po pewnym czasie, może doprowadzić do ich atrofii (zaniku). Atrofia mięśni przyczynia się upośledzenia stabilizacji samego kręgosłupa. Skutkiem tego jest pojawienie się nieprawidłowego wygięcie kręgosłupa, pod obciążeniem jeźdźca. Wówczas zaczyna dochodzić do spotykania się wyrostków kolczastych kręgów lędźwiowych i piersiowych, a w skrajnych przypadkach może skończyć się to nawet zrastaniem się wyrostków kolczastych. Doprowadzając do schorzenia omawianego wyżej zwanego syndromem Kissing Spines.

Często obserwowanym skutkiem źle rozprowadzonego na grzbiecie ciężaru jeźdźca są, prócz problemów z grzbietem, nadwyrężenia w kończynach, sygnalizowane przez niezdiagnozowane kulawizny i niechętne zagalopowania, na którąś z nóg.

Jak pomóc koniowi, który na własnej skórze odczuł co to znaczy niedopasowane siodło? Wszelkie otarcia należy odkazić i posmarować maściami regeneracyjnymi, a w przypadkach cięższych odparzeń weterynarz może zalecić kurację antybiotykową. Natomiast jeśli w obrębie mięśni pojawią się stany zapalne wówczas trzeba, jak najszybciej przywrócić fizjologiczną przemianę materii w uszkodzonych strukturach. Należy więc przez pierwsze dni chłodzić te miejsca, aby następnie zacząć naprzemiennie grzać i schładzać mięsień, co powinno pomóc przywrócić ukrwienie tych tkanek. Warto zwrócić się również do sprawdzonego masażysty. Dobrze przeprowadzony masaż poprawia krążenie krwi i limfy, reguluje ciśnienie krwi, a także wpływa rozluźniająco na mięśnie. W cięższych przypadkach jeśli masaże nie przyniosą spodziewanych rezultatów należy rozpocząć bardziej zaawansowane leczenie. Dobrym rozwiązaniem jest kuracja ultradźwiękami, która wywiera działanie rozgrzewające na osłabione tkanki, a także może wspomóc likwidację zrostów i zwapnień powstających w wyniku urazów. Często wśród zaleceń wymienia się także laseroterapię, działającą rozgrzewająco i elektroterapię, która wpływa rozluźniająco na mięśnie i uśmierza ból. Również wspomaganie leczenia, przy pomocy magnetoterapii, może przynieść pozytywne rezultaty. Poleca się także zastosowanie kinesiotapingu polegającego na naklejaniu na obciążone partie mięśni specjalnych plastrów, które pozytywnie wpływają na krążenie, zmniejszając obrzęk i przynosząc ulgę w bólu.

Oczywiście przy bardzo bolesnych stanach stosuje się niesterydowe leki przeciwzapalne, mezoterapię oraz głębokie iniekcje przykręgowe. Środki farmakologiczne służą usunięciu bólu, jednak to rehabilitacja ruchowa ma, w bardzo wielu przypadkach, niebagatelne znaczenie. Musimy także pamiętać o tym, że podczas terapii nie wolno jest eksperymentować z dobieraniem nowego siodła, a tym bardziej zakładać, choćby na chwilę, tego, które spowodowało problemy. Całkowite odstawienie od pracy też nie jest, w wielu przypadkach dobrym pomysłem, stąd dobrym rozwiązaniem będzie lekka praca na lonży, skupiona na rozciągnięciu mięśni grzbietu (kręgosłup powinien być łukowato wygięty do góry), sprzyja temu pozycja z obniżoną głową. Do treningów pod siodłem wolno wrócić jedynie po konsultacji z lekarzem weterynarii i po dobrym dopasowaniu siodła. Przywrócenie konia do pracy powinno przebiegać stopniowo i bez pośpiechu. Obserwacja reakcji rumaka jest tutaj podstawą, szczególnie jeśli wierzchowiec ma za sobą długą rehabilitację.

Zadbaj o kopyta

Nieprawidłowe kucie i werkowanie mogą przyczyniać się do powstawania przeciążeń w układzie kostnym i mięśniowym, mają także spory wpływ na pojawianie się urazów w obrębie kręgosłupa. Błędy, takie jak choćby za niskie lub zbyt wysokie piętki, mogą sprzyjać zaburzeniom w symetrii ciała, powodując obciążania zarówno w konkretnych kończynach, jak i całych partiach ciała oraz wpływać niekorzystnie na muskulaturę, stan stawów i kręgosłupa, a co za tym idzie całego grzbietu. Bardzo ważne jest więc świadome wybranie odpowiedniego specjalisty, zajmującego się profesjonalnym kuciem, z wiedzą i doświadczeniem.

Odpowiednia dieta

W przypadku pojawienia się problemów z grzbietem warto pomyśleć, przy okazji, także o diecie, która w czasie rehabilitacji wspomoże osłabione struktury. Jeśli urazom uległy mięśnie, warto pomyśleć o preparatach, które przyspieszą ich regenerację oraz nadbudowę. Pomocny będzie choćby gamma oryzanol znajdujący się w dobrej jakości oleju ryżowych oraz otrębach. Jeśli kłopoty pojawiły się w obrębie kręgosłupa wówczas, oczywiście po konsultacji z weterynarzem, warto przemyśleć nad naturalną kurację przy pomocy czarciego pazura (mającego działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne). W przypadku ogólnych problemów z grzbietem i bolesnością w tym obszarze można także sięgnąć po suplementy z kwasem hialuronowym, glukozaminą oraz z msm.

Na stan pleców wierzchowca wpływ ma bardzo wiele czynników, zarówno tych nie do końca zależnych od nas (geny, zamierzchłe urazy i zmiany powstałe jeszcze w okresie źrebięcym), jak i takich, na które mamy bezpośredni wpływ (dobór pasującego siodła, odpowiednio poprowadzony trening, czy też sposób werkowania). Koń z problemami w obszarze grzbietu nigdy nie osiągnie formy, o jakiej marzy wielu jeździectw, dodatkowo może przejawiać brak subordynacji, niechęć do pracy i wiele innych często bagatelizowanych zachowań, jak choćby kładzenie uszu i uciekanie przed dotykiem w trakcie siodłania. Ignorowanie tego typu sygnałów z czasem może spowodować całkowite wyeliminowanie wierzchowca z pracy pod siodłem oraz trudne do wygaszenia stany bólowe i urazy wymagające kosztowych zabiegów rehabilitacyjnych. Warto od czasu do czasu poświęcić chwilę, choćby podczas czyszczenia przed jazdą i sprawdzić, jak zwierzę reaguje na nacisk w okolicach pleców. W ten sposób mamy szanse wychwycić zmiany w stadium, w którym naprawienie szkód będzie procesem mniej uciążliwym i czasochłonnym. Ponadto uchronimy naszego rumaka przed stanami bólowymi i bardzo nieprzyjemnymi skutkami poważniejszych kontuzji, a nas samych przed serią treningowych rozczarowań i frustracji.